Przychodzi dyrektor dużego przedsiębiorstwa do tego samego lekarza: - Panie doktorze posiniało mi podbrzusze. - Pokazać... Hmmm...Niech pan powie sekretarce żeby przestała się podcierać kalką. |
 
|
|
|
- Panie doktorze. Alkohol źle wpływa na mój wzrok! - A czym to się objawia? - Na drugi dzień po popijawie nie mogę znaleźć pieniędzy! |
 
|
|
|
W trakcie egzaminu jeden ze studentów poprosił o otwarcie okna (upał). Profesor stwierdził: - "Okno można otworzyć, orłów tu nie ma, nie wyfruną" (właśnie złapał kilku na ściąganiu). Po egzaminie, gdy już wszyscy wychodzili, ten sam student spytał: - "Ooo!?, pan Profesor też drzwiami?" |
 
|
|
|
Chodzi zomowiec dookoła latarni i raz po raz wali w nią pałą. Podchodzi do niego drugi i pyta: - Dlaczego tak walisz w tą latarnię ? - No bo jeszcze jakieś 20 latarni i będę w domu. |
 
|
|
|
Przychodzi milicjant do księgarni i pyta: - Czy ma pani coś Hemingwaya ? - Mam - odpowiada sprzedawczyni - " Stary człowiek i morze ". - To ja poproszę " Morze ". |
 
|
|
|
Pacjent opowiada psychiatrze o swoich kłopotach. - Co noc prześladuje mnie ten sam koszmarny sen. Śni mi się, że po całym mieszkaniu goni mnie teściowa z krokodylem na smyczy. Widzę wyraźnie te okropne żółte oczy, chropowate czoło, ostre zębiska... - To rzeczywiście brzmi groźnie... - przyznaje psychiatra. - Tak, a krokodyl wygląda jeszcze gorzej! |
 
|
|
|
Zajączka goni wkurzony niedźwiadek. Zajączek gna co sił przez las, nagle wpada na odsłonięta polanę. Na polanie opala się lisica. Zajączek podbiega do niej i ledwo żywy mówi: - Lisiczko, schowaj mnie gdzieś. Misio jak mnie dopadnie to ze mnie mokra plamka zostanie. - Zajączku, gdzie cię schowam. Na polanie ani krzaczka, tylko ja tu leżę na ręczniczku. - Lisiczko, a może ja bym ci wskoczył do dziurki miedzy nogi, co? - Wiesz zając, lubię cię. Schowaj się tam. Na polanę wpada niedźwiadek rzucając przekleństwami. Podchodzi do lisicy: - Ty, lisica, widziałaś tu zajączka? - No co ty, niedźwiedź, gdzie by się schował. Sama tu jestem. - A olać zająca. Podobasz mi się i cię przelecę. - Oj miśku, nie lubię cię i nie dam ci się. - Jestem silniejszy i cię zgwałcę! Niedźwiadek rozchylił nogi lisicy, a w dziurce widać dwa przerażone oczka. Zdziwiony mis pyta: - A co to? Na to zajączek piskliwym głosikiem: - AIDS, AIDS, AIDS!!! |
 
|
|
|
- Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcie? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: "Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie". Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: "Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków". |
 
|
|
|
Dziadek spowiada się w kościele. Ksiądz udzielił mu już rozgrzeszenia i puka w konfesjonał: - O, kurwa, ale mnie ksiądz przestraszył! |
 
|
|
|
W autobusie siedzi mały Jasio, a nad nim staruszka z zakupami. Podchodzi jakiś facet i mówi: - Chłopcze, masz tu złotówkę, tylko ustąp miejsca tej pani. Staruszka sieda i mówi do Jasia: - Wnusiu, podziękuj panu za pieniążek. |
 
|
|
|
Siedzi dwóch więźniów w celi. Jeden z nich mówi: - Ty znasz Małysza? - Nie. - Ten to miał skok. |
 
|
|
|
Na ulicy zepsuł się hydrant i leje się z niego woda. Przyszedł fachowiec i kluczem francuskim zakręca zepsuty zawor. W tym samym czasie z przeciwnej strony ulicy nadchodzi pijaczek mocno zataczając sie na boki. W pewnym momencie podchodzi do fachowca i mówi: -Pppanie, pppprzestań ppppan kkkręcic tą ulicą, bo nie mogę utrzymać równowagi! |
 
|
|
|
Mały Jaś widzi sąsiadkę skubiącą kurę. Zdziwiony pyta: - Co pani jej robi? Goła będzie biegać? |
 
|
|
|
Facet pyta strażaka: - Dlaczego już pan odjeżdża? Przecież jeszcze pan nie ugasił całego pożaru?! - Niech się pan z pretensjami zgłasza do mojego komendanta! Ja chciałem pracować na całym etacie, a on dał mi tylko pół... |
 
|
|
|
Przychodzi do baru żółw i mówi: - Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody... Barman podaje mu szklankę, żółw płaci i wychodzi. Po DŁUŻSZEJ chwili, żółw znów przychodzi do baru. - Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody... Barman znów podaje mu szklankę, żółw płaci i wychodzi. Tym razem jednak, barman myśli tak: "Cholera, jak tu jeszcze raz przyjdzie, muszę się go spytać po co mu te szklanki wody" I rzeczywiście, żółw znowu przychodzi do tego baru: - Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody... Barman podaje mu szklankę i pyta: - A właściwie po co ci ta woda w szklance? - Myyyyy tuuuuu gaaaduuuu, gaaaduuuu, aaa taaaam sięęęę paaaaaliiii... |
 
|
|
|
Pewna kobitka miała problem z mężem - strasznie bidulek chrapał, co nie pozwalało jej się w nocy wyspać. Chodzili po lekarzach, specjalistach... nic. Pewnego dni spotkała sąsiadkę i opowiedziała o problemie. Ta zaproponowała jej wizytę u pewnej znachorki, która ponoć wszystkie przypadłości leczyć umie. Kobita leci pod wskazany adres, przedstawia sytuację, ta chwilę się zastanawia i mówi: - Jak stary zacznie chrapać, to niech paniusia mu nogi rozszerzy. Kobita się wkurwiła, opieprzyła znachorkę, że naiwnych ludzi tylko naciągać umie i że złamanego grosza jej nie da i poleciała do chaty. W nocy ta sama historia... stary piłuje już drugą godzinę... kobitka myśli sobie: "Ehh...spróbuję tak zrobić, jak znachorka mówiła..". Rozszerza staremu nogi i... cisza... Następnego dnia leci z samego rana do znachorki... przeprosiny... bombonierka...podwójne honorarium...Oczywiście ciekawość nie dawała jej spokoju więc pyta: - Pani...ale na czym polega ten trick z tymi nogami?? Znachorka: - Moja droga...zasada jest prosta - rozszerza Pani nogi, worek spada na dziurę i cugu ni ma... |
 
|
|
|
Uczeń stoi przed tablicą, rozwiązuje zadanie - ale męczy się niemiłosiernie. Za bardzo mu to nie idzie, więc co chwilę pluje w ręce i wciera ślinę we włosy. Nauczycielka patrzy ze zdziwieniem pyta się go: - Boguś! Dlaczego na Boga wcierasz ślinę we włosy? - Wczoraj słyszałem jak mamusia mówi tatusiowi... pośliń główkę, zobaczysz, że od razu pójdzie ci lepiej... |
 
|
|
|
Przychodzi koleś do sklepu mięsnego. Rozgląda się, w końcu podchodzi do lady: - Poproszę 3 kg ogórków. - Ale to nie są ogórki, to jest biała kiełbasa. - To dlaczego ona jest zielona ? - Jest jeszcze niedojrzała. - A dlaczego ona ma meszek ? - Bo to jest absolutna nowość - kiełbasa przytulanka. |
 
|
|
|
Jaki jest szczyt marzeń blondynki? - Zrobić więcej "lodów" od Schoelera. |
 
|
|
|
Dwaj znajomi spotykają się na ulicy. - Cześć, skąd idziesz? - Od dentysty. - Ile ci wyrwali? - Pół miliona. |
 
|
|
|
Myśliwy chwali się koledze: - Ostatnio miałem wyjątkowe szczęście! Jednym strzałem położyłem dwa zające, kuropatwę i dzika! - Wielka sztuka! Ja też tak potrafię! - Strzelać? - Nie, oszukiwać! |
 
|
|
|
Są sobie dwa koty, jeden stary drugi młody. No i stary lubi sobie od czasu do czasu na kotki pochodzić. Młody tez by chciał, ale stary go zbywa, że wpierw musi dorosnąć. Ale młody nudzi i nudzi, aż w końcu stary zgodził się wziąć go ze sobą na ruchanie kotek. Idą sobie po dachu i widzą, że niedaleko na balkonie seksowna kotka się wygrzewa. Stary mówi do młodego: - Rób to co ja. Bierze rozbieg i skacze. Niestety rozbieg był za krótki, i stary kot zawisł łapkami na krawędzi balkonu. Młody stwierdził, ze widocznie tak trzeba i też skoczył i zawisł obok starego. Wiszą i wiszą i wiszą... W końcu stary mówi: - Ja już dłużej nie mogę. Spadam! I spada. A młody na to: - A ja jeszcze sobie trochę porucham. |
 
|
|
|
Fąfarę wyrzucono z wojska za pijaństwo i po jakimś czasie został strażakiem. W krótkim czasie awansował i został dowódca drużyny strażackiej.Któregoś razu wóz strażacki dowodzony przez Fąfarę wezwano do gaszenia pożaru. Strażacy przybyli szybko na miejsce i zaczynają rozwijać wąż strażacki. Jak zwykle podpity Fąfara wydaje rozkaz: - Przerwać ogień!!! |
 
|
|
|
Pewien facet kupił sobie koguta. Przynosi go do domu i wrzuca do kurnika. Po tygodniu kury nie nadążają z produkcją jajek a od kurczaków facet dostaje Żółtaczki. Postanawia więc koguta uspokoić i wrzuca go do stajni. Po miesiącu , zaczynają latać pegazy... Facet postanawia pozbyć się koguta I wyrzuca go na pustyni. Wracając do domu myśli: - Cholera, mogłem sobie z niego chociaż rosół ugotować. No i wraca po koguta na pustynie. Patrzy, a kogut leży sztywno jak kłoda ,na grzbiecie i ma język wywalony z dzioba. Facet pochyla się nad nim, Żeby go zabrać, a kogut: - Spierdalaj, bo mi sępy płoszysz! |
 
|
|
|
Facet ze wsi dowiaduje się od lekarza, ze jest nieuleczalnie chory i wkrótce umrze: - Panie doktorze, ale mam jedno życzenie: aby pan napisał, ze umarłem na AIDS. - Dlaczego, przecież pan ma raka? - Są trzy powody: pierwszy to taki, ze nikt we wsi jeszcze nie umarł na ta chorobę. Drugi, że ten, który obrabiał moja żonę, będzie się teraz bał. Trzeci, że nikt jej już do końca życia nie ruszy. |
 
|
|
|
- Śniło mi się, że stałam na środku ulicy ubrana tylko w sznur pereł. - Rety, ale musiałaś się wstydzić. - Jeszcze jak, te perły były sztuczne. |
 
|
|
|
Ruski mafioso wybrał się na ryby i jak to ruski mafioso miał ze dwa złote łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów - oczywiście same setki. Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było więc wypil je po kolei. Oczywiście upił się i usnął. Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne mercedesy, w każdym po pięciu ludzi, wszyscy z kałachami. twierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i pytają o sołtysa. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi. Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarówek. Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma. Sołtys mówi: - No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet, w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem. Na koniec ściągałem mu gacie zerżnąłem w dupę i poszedłem do domu... Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi: - To nie moje... |
 
|
|
|
Lekarz przegląda rentgenowskie zdjęcie i ogromnie się dziwi. - Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych problemów? - Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu. |
 
|
|
|
- Dlaczego w Wąchocku do dzisiaj chodzi pochód pierwszomajowy??? - Na rondo trafili... |
 
|
|
|
- Dlaczego milicjanci mają guziki na rękawach ? - Żeby nie wycierali w nie nosów. - A dlaczego te guziki się tak błyszczą ? - Bo wycierają. |
 
|
|
|
| Rosyjski kamikadze wykonał 35 lotów zakończonych pełnym sukcesem. |
 
|
|
|
Do bacy przychodzi chłopak z dziewczyną i chcą wynająć jakiś pokój na noc. Baca na początku nie chce, mówi że miejsce już nie ma i w ogóle ale w końcu zgadza się ulokować ich na strychu. Wieczorem przychodzi spytać czy aby nie są głodni, a oni mu ze strychu: - Nie baco, my żywimy się owocami miłości. Baca: - No dobra, dobra, tylko nie rzucajcie skórek bo mi się gęsi podławią. |
 
|
|
|
- Co to jest: małe, żółte i łazi po trawie? - Wietnamczyk szukający miny. - A co to jest: małe, żółte i lata? - Wietnamczyk, który znalazł minę. |
 
|
|
|
Żona do męża: - Ale dzisiaj przez sen wygadywałeś na mnie straszne rzeczy. - Mylisz się, ja w ogóle nie spałem. |
 
|
|
|
Policjant zamknął się w komórce i przez kilka dni rozbierał swój nowo kupiony samochód na części. Żona się pyta : - Po co to robisz ? - Poprzedni właściciel powiedział mi, ze włożył w niego 5 milionów!! |
 
|
|
|
Dziewczyna w szpitalu szuka gabinetu ginekologicznego. Spotyka jakiegoś mężczyznę i pyta: - Czy pan jest ginekologiem? - Nie, ale obejrzeć mogę. |
 
|
|
|
Pali się wieżowiec. Ludzie zebrali się na dachu. Na dole znalazł się Bohater i krzyczy, żeby skakali. Pierwsza odważna osoba skoczyła. Bohater złapał ją i postawił na ziemi. Druga osoba skoczyła. Bohater złapał ją i postawił na ziemi. Jako trzeci skacze murzyn. Bohater usunął się, murzyn grzmotnął o ziemię. Bohater wrzeszczy: - Ej no... ale spalonych nie rzucajcie!
|
 
|
|
|
Przychodzi baba do lekarza z gwoździem w uchu, lekarz się pyta: - Co pani jest? - Słucham metalu... |
 
|
|
|
- Czy mógłbym się z panią jutro spotkać? - Pan oszalał? Jutro jest mój ślub! - A pojutrze? |
 
|
|
|
- Dlaczego wrony nad Wąchockiem latają do góry brzuchem? - Żeby Wąchocka nie widziały. |
 
|
|
|
- Dlaczego to szczęście, że Amerykanie byli na Księżycu przed Rosjanami? - Bo Amerykanie tylko postawili na nim stopę, a Rosjanie od razu położyliby łapę. |
 
|
|
|
Po co Malyszowi kolczyk? - Żeby się ornitolodzy nie czepiali - Żeby miał kontakt z wierzą lotów |
 
|
|
|
- Co robi strażak, gdy chce mu się pić? - Nalewa sobie szklankę wody i GASI pragnienie. |
 
|
|
|
- Panie doktorze, mam migrene. - Migrene? Migrene to może mieć artysta, naukowiec... Was Kowalski po prostu łeb napierdala. |
 
|
|
|
- Jaki aktor cieszy się największą popularnością w zaświatach? - David Duchowny. |
 
|
|
|
Przychodzi baba do lekarza: - Jestem w ciąży i bolą mnie zęby. - Niech się pani zdecyduje, bo nie wiem jak fotel ustawić. |
 
|
|
|
Siedzi zając i koń na gałęzi, na drzewie. Przechodzi krowa i też chce sobie tak posiedzieć. Wdrapuje się na drzewo i mówi do zająca: - Ty zając, posuń się. A na to zając: - Nie mogę bo musiałbym konia zwalić. |
 
|
|
|
- Jaką najsilniejszą część ciała powinien mieć prawiczek ? - Zwieracze, bo jak mu się w końcu seks trafi, to musi uważać, żeby się ze szczęścia nie posrać. |
 
|
|
|
Przychodzi turysta do bacy i pyta: - Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia? - Mom. - Za ile? - Dwiście. - Baco! Za tyle? To bardzo drogo! - Panocku ale tu jest piknie. - No dobra baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci. - Tu nimo żadnych dzieci. Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp. Turysta zwleka się z wyra (przekrwione oczy itp.) i zaspanym głosem mówi do bacy: - Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci! - Dzieci? To są skurwysyny nie dzieci! |
 
|
|
|
Małysz spotkał kolegów. - Czołem Adam, wybierzesz się z nami na piwo? - Nie mogę, muszę lecieć. |
 
|
|
|
- Panie doktorze, mój pies bardzo lubi biegać za samochodami... - Ależ proszę pana, wiele psów lubi gonić samochody. To chyba nie jest żaden problem. - Tak, ale mój pies dogania samochody, a potem je zakopuje w ogródku. |
 
|
|
|
Leci mucha, aż tu nagle wpada na drzewo i spada na ziemię. Po chwili wstaje, otrzepuje się i mówi: - To se kurwa polatałam... |
 
|
|
|
Siedzi baba na nosie Pinokia i krzyczy: -Kłam Pinokio, kłam !!! |
 
|
|
|
Na pewnej propagandowej trasie przez Amerykę, prezydent Bush odwiedził szkołę w celu wyjaśnienia swojej polityki. Potem poprosił dzieci o zadawanie pytań. Mały Bob zabrał głos: - Panie prezydencie, mam trzy pytania: 1. Jak się pan czuje po sfingowanych wyborach, które pan wygrał? 2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie zaatakować Irak? 3. Czy nie myśli pan, że bomba w Hiroshimie była największym atakiem terrorystycznym wszechczasów? W tym momencie zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Po przyjściu z przerwy prezydentowi Bushowi dalej stawiano pytania, lecz tym razem zabrał głos Joey: - Panie prezydencie, mam pięć pytań: 1. Jak się pan czuje po sfingowanych wyborach, które pan wygrał? 2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie zaatakować Irak? 3. Czy nie myśli pan, że bomba w Hiroshimie była największym atakiem terrorystycznym wszechczasów? 4. Dlaczego dzwonek na przerwę był 20 minut wcześniej? 5. Gdzie jest Bob? |
 
|
|
|
Studentka, bliska płaczu, po oblanym egzaminie: - Panie profesorze ja naprawdę nie zasłużyłam na palę. - Oczywiście, że nie, ale to jest najniższy stopień jaki przewiduje regulamin. |
 
|
|
|
Lew, król zwierząt postanowił poznać wagę wszystkich zwierząt. Wydal rozporządzenie, że wszystkie zwierzaki mają się zważyć, później przyjść do niego i podąć mu swoj ciężar. Przychodzi sarenka: - Ile ważysz? - pyta lew. - 50 kilogramów - mówi sarenka. - W porządku. Przychodzi wiewiórka. - Ważę 2 kg - powiada wiewiórka. - Dobrze, zanotowałem - mówi lew. Przyszło dużo zwierząt. W końcu przybył zając. - Ile ważysz zajączku? - pyta lew. - 60 kg. - Bez żartów zajączku!!! - krzyczy lew. - 60 kg. - Zajączku, nie żartuj, ile naprawdę ważysz? - 60 kg. - Zajączku, bez jaj!!! Ile ważysz? - A... bez jaj to 2 kg. |
 
|
|
|
(Dowcip dla osób znających język angielski) Bush otrzymał zaszyfrowaną depeszę o treści: 370HSSV-0773H i przekazał ją do rozszyfrowania CIA. CIA też nie wiedziała o co chodzi, wobec czego depeszę wysłano do Clintona. Ten, po zapoznaniu się z depeszą, powiedział: - Wystarczy przeczytać ją do góry nogami. |
 
|
|
|
- Co wy tam robicie, na tych próbach chóru? - Pijemy wódkę i gramy w karty. - To kiedy śpiewacie? - Jak wracamy do domu... |
 
|
|
|
Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, musze już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja tez mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACUŚ!? - TATA??????? |
 
|
|
|
Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie: "psejode się tromwojem". Idzie do kiosku i gada: - Poproszę bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce. |
 
|
|
|
Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie. Przebywali tam już kilka lat, aż pewnego dnia fale wyrzuciły na brzeg młodego mężczyznę. Nowy rozbitek i żona od razy wpadli sobie w oko, jednak nie było mowy o żadnym intymniejszym kontakcie, gdyż w pobliżu zawsze był mąż kobiety, dlatego też musieli opracować sprytny plan. Mąż ów, swoją drogą, też był zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej bystrości obliczył bowiem, że zamiast dwóch 12-godzinnych zmian na wybudowanej przez rozbitków wieży, można będzie ustanowić trzy zmiany 8-godzinne. Do pierwszej zmiany zgłosił się na ochotnika "nowy". Tymczasem małżeństwo wzięło się do rozpalania ogniska. Najpierw zaczęli układać krąg z kamieni. W tym momencie z góry dobiegł głos: "Ej, bez seksu tam proszę!". Na to para z dołu: "Ależ my nic nie robimy!". Po chwili para zaczęła układać w kamiennym kręgu kawałki drewna. I znowu z góry dobiegło głośne: "Ej, bez seksu tam proszę!". A para znowu: "Ależ my nic nie robimy!". Później małżeństwo zabrało się do układania na drewnie liści palmowych. "Nowy" z góry na to: "Ej, mówiłem BEZ SEKSU". A małżeństwo jeszcze raz: "Ależ my nic nie robimy". Po ośmiu godzinach na wieżę udał się mąż. Ledwie doszedł na górę, spojrzał w dół i pomyślał: "Kurczę, stąd faktycznie wygląda, jakby się bzykali".. |
 
|
|
|
Niedźwiedź sporządził listę zwierząt, które chce zjeść. Oczywiście dowiedziały się o tym zwierzęta z lasu i wpadły w panikę. Nazajutrz do niedźwiedzia przyszedł jeleń i pyta: - Niedźwiedziu, jestem na liście? - Tak. - No tak, rozumiem. Słuchaj, daj mi jeden dzień, żebym pożegnał się z rodziną. A potem mnie zjesz. Niedźwiedź się zgodził i zjadł jelenia dopiero na drugi dzień. Jako następny przyszedł wilk i pyta: - Niedźwiedziu, czy jestem na liście? - Jak najbardziej. - Ojej, straszne. Słuchaj, pozwol mi żyć jeszcze jeden dzień, a ja pożegnam się z najbliższymi. A potem mnie zjesz. I znowu ugodowy niedźwiedź zjadł swoją ofiarę dopiero na drugi dzień. Potem do niedźwiedzia przyszedł zajączek i pyta: - Słuchaj, czy jestem na liście? - Tak, jesteś. - A nie mógłbyś mnie skreślić? - Nie ma sprawy. |
 
|
|
|
Młoda dziewczyna wchodzi do salonu z exkluzywnymi samochodami. Spogląda dookoła: Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary itp. Dziewczyna decyduje się na Jaguara, płaci gotówka i odjeżdża wozem. Dwa dni później wraca: - Chcę moje pieniądze z powrotem... Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam hamulców! - stwierdza z naciskiem w głosie. Sprzedawca nie chce stracić swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do samochodu obok kobiety, by sprawdzić o co chodzi. Ledwo wsiedli do samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon. Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Po czterech sekundach mknęli już 120 km/h. Wtedy kobieta skręciła w polną drogę i dalej przyspiesza. Samochód wąska dróżka pedził już 320 km/h. Sprzedawca trzymający się pasów, skurczony, wcisnięty w fotel dostrzegł w oddali opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulga. Przypuszczał, że kobieta zaraz zwolni. Z narastającym zdziwieniem obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknięty przejazd pod koła rozpędzonego pociągu. Dopiero 40 m przed przejazdem kobieta zwalnia pedał gazu i z całą siłą naciska na hamulec jednocześnie zaciągając ręczny. Samochód dosłownie zatrzymuje się milimetry przed szlabanem. Dziewczyna szybko odwraca się do sprzedawcy i pyta: - O, właśnie! Czuje pan???!!! - Czy czuje?? JA W TYM SIEDZE !!! |
 
|
|
|
-Czym różni się Małysz od Gołoty? -Małysz dłużej wytrzymuje w powietrzu niż Gołota na ringu |
 
|
|
|
- Dlaczego sołtys w Wąchocku już nie jeździ czołgiem? - Bo mu gąsienice pozdychały. |
 
|
|
|
Na lekcji polskiego każde z dzieci ma powiedzieć kilka słów o zimie. Przychodzi kolej na Jasia: - Jest wielki mróz. Z drzew spadły już liście, ptaki odleciały do ciepłych krajów, woda zamarzła w jeziorze, a na lodzie wilki się pierdolą - Jasiu, źle! - No pewnie, że źle, bo im się łapy ślizgają! |
 
|
|
|
- Skąd wiadomo, że Martin Schmidt jest odmiennej orientacji? - Bo przeleciał Małysza. - A dlaczego Małysza oskarżono o molestowanie? - Bo przeleciał wszystkich :) |
 
|
|
|
- Co znaczy skrót PKO? - Po coś Ku..a Oszczędzał. |
 
|
|
|
Podczas pogrzebu żony Kowlaski zauważa jak jej cichy "wielbiciel" co rusz ociera zapłakaną twarz. Podchodzi do niego i przygarnąwszy go jedną ręką, mówi: - Nie martw się stary, ja się znów ożenię |
 
|
|
|
Fąfarowa przygotowująca w kuchni potrawy wigilijne, słyszy wołanie Jasia: - Mamo, choinka się pali! - Tyle razy mówiłam: nie mówi się "pali", tylko "świeci". Po chwili: - Mamo, firanki się świecą!!! |
 
|
|
|
W przedziale kolejowym jedzie trzech facetów i policjant. Ponieważ tematy do rozmowy szybko się wyczerpały wszyscy po pewnym czasie zaczęli się nudzić. Jeden z pasażerów, chcąc przerwać niemrawy nastrój zadaje swoim towarzyszom podroży zagadkę: - Co to jest? Zaczyna się na J i każdy z nas je posiada? Wszyscy daremnie susza sobie głowy. - Jedna para butów! - Ogólny śmiech. - A teraz uważajcie. Zaczyna się na D i nie każdy z nas je posiada? - Znowu cisza. - Dwie pary butów! - Znowu wszyscy leją i proszą o dalsze zagadki. - Co to jest? Jest czerwonego koloru w żółte pasy, wisi nad drzewami i... - Cha, cha, cha - przerywa mu policjant - To są trzy pary butów! |
 
|
|
|
Dlaczego blondynka nie je bananów? - Bo nie może znaleść suwaka. |
 
|
|
|
- Dlaczego policjant kazał sobie postawić piec na samym środku pokoju? - Żeby mieć centralne ogrzewanie. |
 
|
|
|
Na egzaminie z logiki profesor słucha studenta i słucha. W końcu, po jakiejś chwili kładzie się na podłodze. - Wie pan, co ja robię ? - pyta studenta. - Nie. - Zniżam się do pańskiego poziomu. |
 
|
|
|
Idzie dwóch policjantów. Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi : - O! moje zdjęcie! Drugi bierze i mowi: - No cos ty, to moje zdjęcie! Poklocili się i poszli na komende. Tam trafili na komendanta, ktory postanowił autorytatywnie rozstrzygnac spór. Spogląda i mowi : - No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie? - A w ogóle, to po cholere wam moje zdjęcie, co? I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie. Później córka go pyta : - Tato, możesz mi dać trochę pieniędzy? Komendant: - A weż sobie ode mnie z kieszeni. Córka poszła, i znalazła w kieszeni lusterko, i woła do matki : - Mamoooo! widziałas, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski! Matka przybiegla, patrzy i mówi do córki : - Coś ty, to jakaś stara kurwa! |
 
|
|
|
Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca. - Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem. Po tygodniu pacjent wraca. - Panie doktorze, nie pomogło. - Niech pan pije samo mleko! Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta: - A ciacho gdzie? |
 
|
|
|
Biegnie drogą dezerter, ucieka przed żandarmerią wojskową. Na skrzyżowaniu dróg spotyka zakonnicę: - Siostro, siostro proszę... Czy mógłbym się ukryć na parę minut pod Twoim habitem? Teraz nie ma czasu, potem wyjaśnię, dlaczego... Zakonnica zgodziła się, więc dezerter cyk wskoczył i siedzi. Wkrótce nadjechała żandarmeria wojskowa i pyta zakonnicę czy nie widziała dezertera. Zakonnica krótko: - Tak, poszedł w tamtą stronę. Gdy samochód żandarmerii zniknął za horyzontem, żołnierz wyszedł spod habitu i mówi: - Nie wiem, jak Ci dziękować siostro, ale widzisz, nie chcę wracać do Iraku... Zakonnica powiedziała, że rozumie. Dezerter pomyślał, że warto by wykorzystać okazję i zagadnął: - Pewnie pomyślisz, że jestem niegrzeczny albo natrętny, ale masz najpiękniejszą parę nóg jakie kiedykolwiek widziałem! Zakonnica odpowiedziała: - Gdybyś spojrzał troszeczkę wyżej zobaczyłbyś najpiękniejszą parę "kulek" jakie kiedykolwiek widziałeś. Bo widzisz, ja też nie chcę wracać do Iraku... |
 
|
|
|
Dwaj jaskiniowcy spotykają się na polowaniu. - Słyszałem, że kupiłeś na targu młodego mamuta. - To prawda. - Ile waży? - Niedużo, 500 kilo. Po dwóch tygodniach jaskiniowcy spotykają się znów. - Jak tam twój mamut? - W porządku. - A ile teraz waży? - 400 kilo. - Przecież dwa tygodnie temu ważył pięćset! - Tak, ale wczoraj musiałem go wykastrować, bo dobierał się do wszystkich mamucic w okolicy. |
 
|
|
|
Egzamin na agenta specjalnego. Pierwszy kandydat: - W pokoju obok siedzi pana dziewczyna. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić. Facet wychodzi, ale po chwili wraca z dziewczyną. - Niestety nie moglem tego zrobić. Chyba nie nadaję sie do tej pracy. Drugi kandydat: - W pokoju okok siedzi pana narzeczona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić. Facet wychodzi, ale po chwili wraca ze swoja narzeczoną. - Niestety nie mogłem tego zrobić. Chyba nie nadaję się do tej pracy. Trzeci kandydat. - W pokoju obok siedzi pana żona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić. Facet wychodzi. Po chwili słychać strzaly, a następnie jakieś walenie. 20 sekund pózniej wraca trzeci kandydat: - Jakiś idiota załadował mi pistolet ślepakami, więc musiałem zatłuc ją krzesłem... |
 
|
|
|
Rusek, Niemiec i Polak rozmawiają o hodowlach modyfikowanych genetycznie. Rusek mówi: - A wiecie, u nas w Rosji, to żeśmy wyhodowali takiego wielkiego olbrzyma ! Jest taki duży, że głową sięga wyżej, niż najwyższy wieżowiec w Moskwie ! Niemiec na to: - Eeee tam... U nas w Berlinie, jest taki olbrzym, co głową sięga planet ! Polak: - A czy sięga takich dwóch planet obok siebie ? - No jasne !!! - To jaja naszego... |
 
|
|
|
Egzamin w Wyższej szkole policyjnej w Warszawie: - Jakiego koloru jest biały maluch ? Policjant (kandydat) nie wie. - No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch. Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi : - Biały !!!! - Bardzo dobrze, widać ze się Pan dużo uczył!, a teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód ? Policjant myśli, myśli, myśli, i wola uradowany : - Biały !!! |
 
|
|
|
Amerykańscy archeolodzy odkryli nową piramidę w Egipcie i odkopali tam mumię faraona. Nie mogli jednak ustalić kim był zmarły, bowiem mumia nie była zbyt dobrze zachowana. Zadzwonili więc po pomoc do Rosji. Następnego dnia przybyli z Moskwy Sasza i Wania. Poprosili tylko o 2 godziny czasu na rozwiązanie tego problemu. Po tym czasie dwaj oficerowie radzieckiego wywiadu wychodzą do prasy i oświadczają: - Ramzes XVIII! - Jak się to wam udało? - Jak to jak? Przyznał się! |
 
|
|
|
Fąfarowie przed wyjściem na wieczorny seans do kina mówią do Jasia: - ...I pamiętaj: nie baw się zapałkami, mógłbyś znów rozniecić ogień w mieszkaniu! - No dobrze. Obiecuję, że nie będę ruszać zapałek.Przecież i tak wiem, w której szufladzie tatuś trzyma swoją zapalniczkę! |
 
|
|
|
Dzieci miały przynieść do szkoły różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki. - A ty co przyniosłeś? - Pyta nauczycielka Jasia. - Aparat tlenowy! - Tak.? A skąd go wziąłeś? - Od dziadka. - A co na to dziadek? - Eeeech... cheeee... |
 
|
|
|
-Czy wiesz, dlaczego Małysz zawsze lata z komórką? -Żeby zadzwonić do trenera, kiedy ma wylądować. |
 
|
|
|
Spotyka się dwóch dresiarzy: - Stary, wpadam wczoraj na imprezkę w moim nowym dresiku. Łańcuszek miałem złoty na łapie i ten nowy żel z 3 paskami na włosach. Wyrwałem laskę, która zaproponowała mi romantyczny spacer po plaży. Nagle zaczęła się rozbierać i mówi: "Rób co potrafisz najlepiej..." - I co? Bzyknąłeś ją? - Nieeeeee, jebnąłem jej z główki... |
 
|
|
|
Studentka zdawała egzamin na AM u Poznaniu z układu kostnego. Pan podał jej miednice i poprosił o zidentyfikowanie płci dawnego właściciela. Po namyśle dziewczyna mówi: - To był mężczyzna. - A dlaczego Pani tak uważa? - Bo tutaj był kiedyś członek. - Oj był, i to wiele razy. |
 
|
|
|
Trzy koleżanki pracowały w tym samym biurze. Od jakiegoś czasu codziennie szefowa wychodziła z pracy 2 godziny przed czasem. Pewnego dnia koleżanki postanowiły również urwać się z pracy. Brunetka poszła do domu. Trochę popracowała w ogródku, obejrzała film w telewizji i poszła wcześniej spać. Rudowłosa odwiedziła najpierw siłownię, trochę poćwiczyła a potem poszła na umówioną kolację. Blondynka, tak jak i brunetka, wróciła wcześniej do domu. Wchodząc po schodach usłyszała jakieś odgłosy dochodzące z sypialni. Cichutko uchyliła drzwi i zauważyła męża w łóżku z szefową. Jeszcze ciszej przymknęła drzwi i chyłkiem opuściła mieszkanie. Następnego dnia brunetka i ruda planowały znowu wcześniejsze wyjście. Zapytały blondynkę czy też wychodzi wcześniej. Ta odpowiedziała: - Nie ma mowy! Wczoraj prawie zostałam przyłapana! |
 
|
|
|
- Jasiu - pyta się pani - biorąc pod uwagę twoje lenistwo, jakim zwierzęciem chciałbyś być? - Wężem. - A dlaczego? - Bo leżę i idę. |
 
|
|
|
- Dzieci -złości się mama - prosiłem żebyście nie jadły swoich ciastek przed obiadem! - Ale my wcale nie jedliśmy swoich ciastek! - mówi Jaś. - Ja zjadłem Kasi ciastko, a ona moje. |
 
|
|
|
- Tato, znalazłem babcię! - Tyle razy Ci mówiłem żebyś nie kopał dołków w ogródku! |
 
|
|
|
Na gałęzi wiszą sobie 3 nietoperze i rozmawiają ze sobą. W pewnej chwili jeden z nich zaniemówił i jak sprężyna stanął głowa do góry. Ci dwaj pozostali popatrzyli na siebie i jeden z nich: - Kurcze, znowu zemdlał... |
 
|
|
|
Nad brzegiem Nilu spotykają się dwa krokodyle. - No i jak poszło dzisiaj polowanie? - Zjadłem trzech Murzynów. A ty? - Jednego Rosjanina. - Nie wierzę! Chuchnij. |
 
|
|
|
Idzie sobie byczek drogą, nagle widzi za płotem piękna krówkę. Przeskoczył płot, podszedł do krówki i mówi: - Witaj krówko, jak masz na imię? - Krysia Krzywa Nóżka, ale mów na mnie Krysia, bo nóżka mi się wyprostowała. - A ty byczku jak masz na imię? - Józio Wielkie Jaja, ale mów na mnie Józio, bo jaja na płocie zostały. |
 
|
|
|
Pewnego razu, jeden facet opowiedział drugiemu taki śmieszny dowcip, ze on pękł ze śmiechu. No i toczy się rozprawa o nieumyślne morderstwo: Sędzia prosi oskarżonego, aby opowiedział ten dowcip. Facet się wzbrania, mówi, ze nie chce dalszych nieszczęść. Na to sędzia wyznaczył delegacje: adwokat, prokurator i milicjant. Zamknęli ich w dźwiękoszczelnej sali i facet opowiedział. Adwokat i prokurator pękli, a milicjant wyszedł i powiedział, ze w tym kawale nic śmiesznego nie było. Faceta uniewinnili.... Po roku w prasie ukazała się notatka: "Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn pękł milicjant..." |
 
|
|
|
Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... |
 
|
|
|
Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody, pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! |
 
|
|
|
Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziąłeś na świecie? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. |
 
|
|
|
- Czy Anglik jest zadowolony, kiedy dowie się, że ma trochę francuskiej krwi? - Tak, pod warunkiem, że jest to krew na zderzaku jego samochodu. |
 
|
|
|
| - Tu centrala do wszystkich radiowozów Przed hotelem "Continental" spaceruje Naga kobieta. Niech najbliższy patrol podjedzie i zabierze ją stamtad .Tylko niech nie jadą tam wszyscy naraz tak jak poprzednim razem. |
 
|
|
|